Emocje w reklamie – jakie są najskuteczniejsze i jak je wzbudzić?

Wiemy, że reklama musi pokazywać atuty produktu, prezentować korzyści, tłumaczyć zasady funkcjonowania. To wszystko bardzo ważne kwestie, ale trzeba czegoś więcej. Żeby konsument chciał kupić nasz produkt musi poczuć emocje. Są one trochę jak konsumenckich siedem grzechów głównych.

Obudź w kliencie dziecko.

Wróćmy myślą na chwilę do czasów naszego dzieciństwa, w sklepach puste półki, nasze oszczędności to jedenaście złotych, zabawek mamy mało. I wtedy podchodzimy do witryny sklepu z zabawkami. Jest ich tam sporo, ale na samym środku, na podwyższeniu stoi on – najnowszy, błyszczący, zdalnie sterowany samochód z chromowanymi felgami. I już wiemy, że on musi być nasz. Jesteśmy w stanie kosić trawnik, jeść brukselkę i bawić się z młodszym rodzeństwem przez długie miesiące, był tylko odłożyć na to cudo. Myślicie, że tylko dzieci podejmują decyzje w ten sposób? Nic bardziej mylnego, każdy z nas ma w sobie dziecko. Wystarczy pobudzić jego wyobraźnię,  rozpalić jego emocje, wzbudzić pożądanie i wtedy osiągniemy pełen sukces sprzedażowy.

Zachłanność.

Wiele pokoleń doświadczyło niedostatku i teraz, gdy możemy po prostu sięgnąć na półkę sklepową i kupić sobie produkt, nie potrafimy sobie odmówić. Ale nie chodzi po prostu o kupowanie produktów, pragniemy sukcesów, prestiżu, uznania. Dlatego, reklama musi ubierać produkt w odpowiednią aranżację. Sugeruje nam przykładowo, że używając drogich perfum będziemy postrzegani jako bardziej wyrafinowani i kupujemy je.

Lubimy mieć dużo, robimy zapasy, ponieważ obawiamy się powrotu do niedostatku. Chcemy być dobrze zabezpieczeni.

Strach.

Łatwo jest manipulować sprzedażą za pomocą strachu. To również poniekąd wynika z doświadczeń. Wszyscy znamy ten mechanizm – w Wiadomościach podają, że ceny cukru pójdą gwałtownie w górę i już następnego dnia w naszym osiedlowym markecie półka z cukrem jest pusta. O czym to świadczy? Daliśmy się ponieść panice, że za jakiś czas przepłacimy, a jesteśmy zadowoleni bo okazaliśmy się zapobiegawczy.

Żeby wywołać strach musisz używać właściwych słów, takich jak: strata, konsekwencje, koszt, cierpienie, stracona szansa. Nie możesz jednak przesadzić, to musi wywoływać efekt naturalny, nie może być odczytane jako manipulacja.

Poczucie winy lub wstydu.

To niestety, bardzo silne motywatory do zakupu. Wykorzystują je między innymi producenci zdrowych produktów żywnościowych, suplementów diety, produktów do odchudzania. Drugą grupą produktów są te dla dzieci.

W pierwszej sytuacji mamy do czynienia ze stawianiem na szali naszego zdrowia. Jest ono dla nas jedną z najważniejszych wartości, zatem staramy się robić wszystko, żeby je chronić. Sugerowanie nam, że nasze nawyki żywieniowe są złe wzbudza z nas poczucie winy i podaje się nam rozwiązanie – kupuj nasze produkty. One są zdrowe, dzięki nim będziesz szczupła i atrakcyjna. Możemy oszczędzać na wielu rzeczach, ale jeżeli chodzi o zdrowie – wydamy wiele.

Jeszcze bardziej działa to w przypadku produktów dla dzieci – nie zamierzamy oszczędzać na naszych pociechach. Należy im się to, co najlepsze. Przecież jeżeli kupimy nieodpowiedni płyn do kąpieli, może dostać uczulenia, a skóra dziecka jest taka wrażliwa. Jeżeli zasugerujemy zagrożenie, które niesie ze sobą używanie produktów nie spełniających norm, w przypadku produktów dla dzieci – sukces murowany.

Zdecydowanie bardziej elegancko jest używać emocji pozytywnych. Wzbudzać zachwyt, pożądanie, podziw niż straszyć i odwoływać się do doświadczeń niedostatku. Niestety, w reklamie wszystkie chwyty są dozwolone.

Click to rate this post!
[Total: 1 Average: 5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *